Z kustoszem Izby Regionalnej w Czechowicach-Dziedzicach, historykiem, muzeologiem, archiwistą, przewodnikiem i pisarzem rozmawia Dariusz Piechaczek.
Dariusz Piechaczek: Dzień dobry, dziękuję, że zgodził się Pan na rozmowę.
Jacek Cwetler: Dzień dobry. Witam serdecznie czytelników.
DP: Czytelnicy naszej gazetki chcieliby poznać Pana bliżej. Proszę opowiedzieć coś o sobie. Skąd Pan pochodzi? Co skłoniło Pana do zainteresowania historią? Jakie były początki tej pasji i jak długo już trwa?
JC: Pochodzę z Czechowic-Dziedzic, bardziej z tej części dziedzickiej, z ulicy Szkolnej. Moja rodzina ma silne tradycje historyczne; jej członkowie brali udział w różnych wydarzeniach związanych z I wojną światową. W moim domu znajdowała się obszerna i bogata biblioteka, co sprawiło, że historia była obecna w moim życiu od najmłodszych lat. Kiedy poszedłem do szkoły, moja pasja zaczęła się rozwijać, szczególnie dzięki wyjątkowemu nauczycielowi historii, panu Erwinowi Woźniakowi. Gdy odszedł na emeryturę, przejąłem po nim funkcję kustosza. On pełnił tę rolę przez 25 lat, a ja jestem tutaj od 10 lat. Nasza pasja była wspólna; zajmowaliśmy się Izbą Regionalną i współpracowaliśmy przy różnych wydawnictwach oraz artykułach.
DP: W jaki sposób rozwija Pan tę pasję? Skąd czerpie Pan inspiracje i informacje na temat Czechowic-Dziedzic?
JC: Przede wszystkim z tego, co zostało opracowane przez moich kolegów, już od 1959 roku. Rok w rok wydawane są różnego rodzaju opracowania. Bardzo wielu wybitnych mieszkańców Czechowic-Dziedzic opracowywało przeróżne aspekty dziejów i historii naszej gminy, m.in. Antoni Moś, Erwin Woźniak, Zbigniew Zborek, Zosia Barzyk, czy Barbara Pająk. To oni stworzyli fundamenty dla naszych wydawnictw i opisów lokalnych dziejów. Teraz ja do tego dokładam. Mamy kilku tworzących i piszących dla nas mieszkańców, a także historyków, pasjonatów, kolekcjonerów, takich jak Janusz Chmielniak, Maria Koutny, Tomek Rot, czy Jerzy Giza, którzy przygotowywali i przygotowują w czasach obecnych różnego rodzaju opracowania. Współpracuję również z historykami z zewnątrz, na przykład z panem Robertem Garstką z Goczałkowic, który stworzył piękny album o kapliczkach w Czechowicach-Dziedzicach. To wszystko stanowi podstawę mojej wiedzy, która pozwala mi pisać w różnych periodykach, takich jak „Tramwaj Cieszyński”. Przez kilka lat publikowałem artykuły o historii Czechowic-Dziedzic w tym piśmie. Obecnie korzystam także z platformy internetowej czecho.pl, gdzie od czasu do czasu piszę o ciekawostkach historycznych i interesujących wydarzeniach, aby przybliżyć mieszkańcom naszą historię. Kluczowym źródłem są dla mnie rozmowy z mieszkańcami, którzy dzielą się swoimi relacjami i opowieściami. Niektórzy spisują swoje wspomnienia, a niektóre nagrywam. Do tego wszystkiego dochodzą przekazywane przez mieszkańców w ogromnej ilości dokumenty, zdjęcia, albumy, opracowania, rękopisy, na bazie których potem opracowuję różne wydawnictwa. To jest główne źródło. To, co przekazują nam ludzie, jest najważniejsze.
DP: Co sprawia Panu największą radość w działalności kustosza? Z czego jest Pan dumny?
JC: Cieszy mnie, że wielu ludzi przychodzi na spotkania, nie tylko ze mną, ale także z różnymi gośćmi, których zapraszam. Na wykłady z historii związanej z Czechowicami, czy Śląskiem. To jest ten bonus, który ma dużą wartość, kiedy spędza się godziny na przygotowywaniu prezentacji. Spędza się czas przy dokumentach, żeby wybrać coś najciekawszego i potem czuje się tę radość, kiedy ludzie przychodzą posłuchać wykładów, spotkać się z historią. Czasem sami podrzucają różnego rodzaju tematy. Przychodzą do Izby Regionalnej ze starymi zdjęciami czy pamiątkami, proponując, że napiszą relację lub opowiedzą ciekawą historię. Można powiedzieć, że otwieramy w ludziach możliwość dzielenia się swoimi opowieściami, a nawet relikwiami, które potem bardzo często zostają w zbiorach, czy to Izby Regionalnej, czy to Towarzystwa Przyjaciół Czechowic-Dziedzic. Wdzięczność ludzi jest ogromna; mogą przyjść i posłuchać o wydarzeniach, które często są związane z ich życiem zawodowym i osobistym. Uczestnicy mają możliwość skonfrontowania tego, co jest im przekazywane, z tym, co pamiętają. Bardzo często dopowiadają coś od siebie i poprawiają. Te spotkania są interaktywne, co przyczynia się do wzbogacenia naszego archiwum i wiedzy, za co jestem bardzo wdzięczny mieszkańcom.
DP: Jakie ma Pan marzenia jako kustosz Izby Regionalnej i mieszkaniec Czechowic-Dziedzic?
JC: Przede wszystkim chciałbym, żeby wreszcie powstało muzeum. Na to muzeum czekają mieszkańcy oraz nasze władze samorządowe. Czekają ludzie z Towarzystwa Przyjaciół Czechowic-Dziedzic, no i ludzie, którzy jeszcze w domach trzymają fantastyczne rzeczy, które dopiero będą chcieli, tak jakby uaktywnić w momencie, kiedy muzeum stanie się faktem. Kiedy powstanie gmach w wyremontowanym dworcu. Mieszkańcy mówią wprost. Chcemy, żeby to już nie była taka mała Izba, bo tutaj nie możemy wszystkiego pokazać. Chcielibyśmy, aby to był duży budynek, w którym pomieścimy wszystkie nasze ekspozycje. To fascynujące brać udział w tworzeniu czegoś, co w Czechowicach nigdy wcześniej nie istniało. To będzie pierwsze muzeum. To coś twórczego i rozwijającego. Powstanie coś dużego, naszego, i bierzemy w tym udział. Chciałbym mieć wpływ na to, co będzie w muzeum. Na ekspozycję. Przez lata opiekowałem się zbiorami, gromadziłem je i konserwowałem, a zwieńczeniem tej pracy byłaby wystawa w nowym muzeum.
DP: Czy ma Pan jakieś inne zainteresowania, hobby?
JC: Przede wszystkim dużą moją pasją jest czytanie, podróżowanie, co też wzbogaca i poszerza horyzonty oraz wiedzę, którą mogę później przekazywać i się dzielić. Dzielić się tym, co posiadam w głowie, to dar, który może zaintrygować innych do poznawania, zwiedzania i odkrywania. Poza tym kolekcjonuję znaczki, co jest pasją, którą przejąłem po moim ojcu. Lubię kontakt z przyrodą i zwierzętami; w moim domu, odkąd pamiętam, zawsze były psy i koty, z którymi chętnie spędzam czas.
DP: Co by Pan chciał powiedzieć naszym mieszkańcom? Tak na zakończenie naszego spotkania.
JC: Historia naszej miejscowości sięga XIV wieku, co oznacza około 700 lat. Istniały tutaj małe osady, najpierw Czechowice, potem Żebracz, potem Dziedzice. Mamy swoje historyczne DNA, naszą historię i duszę. Większość naszej historii jest ukryta w dokumentach, które są rozproszone, prawdopodobnie w Austrii, Czechach, Opawie, Wiedniu, Pradze, Cieszynie, a może także w Bielsku, w archiwach, a nawet w naszych domach. Mamy wspaniałych ludzi, którzy na przestrzeni tych lat budowali tę historię, budowali nasze miasto. Mamy bardzo bogatą historię przemysłu. Od dworca, który w ubiegłym roku obchodził 170-lecie, zaczyna się ta opowieść. Od fabryki rowerów Apollo, przez zapałkownię, zakłady produkcji kabli, zakłady elektryczne, aż po rafinerię. Tartak, papiernia, śledziownia – można wymieniać bez końca. Mamy także bogactwa związane z kulturą, sztuką, religią, etnografią, sportem i szkolnictwem. Wśród naszych mieszkańców byli ludzie, którzy walczyli w wojnie bolszewickiej, w kampanii 1939 roku, w czasie obu wojen światowych, po obu stronach konfliktu. Walczyli daleko, w takich miejscach jak Włochy, Bośnia czy Bukowina, ale zawsze wracali do nas. Wracali i walczyli w kampanii polskiej w czasie wojny, a po jej zakończeniu konspirowali. Proszę zobaczyć, jakie bogactwo dziejowe stworzyli nasi przodkowie, z którego możemy dzisiaj korzystać.
Szanowni Państwo, mamy naprawdę ciekawą historię. W pięknym miejscu jesteśmy położeni, na granicy, która była kiedyś granicą dwóch cesarstw, granicą Królestwa Polskiego i Królestwa Czeskiego. Była granicą między Galicją a Śląskiem-Cieszyńskim, a także między biskupstwem wrocławskim a biskupstwem krakowskim. Mamy o czym opowiadać. Nasze dziedzictwo, prawie 700-letnie, jest piękne, a z przodków, których dzisiaj wspominamy z szacunkiem, powinniśmy być dumni. Dzisiaj wielu z nich już nie ma – kompozytorzy, malarze, żołnierze, artyści, politycy, księża, nauczyciele czy dyrektorzy zakładów przemysłowych. Naprawdę Czechowice-Dziedzice, które może nie są jakimś urokliwym miejscem, jeżeli chodzi o architekturę, chociaż mamy piękne zabytki związane z modernizmem, mamy piękny dworzec kolejowy, natomiast mają niesamowity potencjał historyczny, który jest opowieścią o naszych dziejach i ludziach, którzy tutaj żyli. Musimy o tym pamiętać.
DP: Bardzo dziękuję za rozmowę.
JC: Dziękuję. Pozdrawiam wszystkich mieszkańców.

